Jedna jaskółka WIOSNY nie czyni…

Przywykliśmy do zmian barw partyjnych posłów i senatorów, bo w każdej kadencji takie sytuacje mają miejsce, ale czy to powinno być normą? Dlaczego wyborcy mają godzić się na takie ruchy swoich „wybrańców”, przecież jest to zerwanie pewnej umowy społecznej jaką zawierają kandydaci do Parlamentu ze swoimi wyborcami!

Transfer posłanki Lewicy Hanny Gill-Piątek mógłby przebić tylko transfer Leo Messiego z Barcelony do innego klubu…8 września posłanka ogłosiła, że opuszcza partię Wiosna oraz sejmowy klub Lewicy.

Z tego, co mówił Krzysztof Gawkowski, poseł Lewicy i sekretarz zarządu Wiosny, nie uprzedzała nikogo o swojej decyzji i było to dużym zaskoczeniem dla wszystkich.

Czy wyborcy Hanny Gill-Piątek mogą czuć się zdradzeni?

Oczywiście, że tak, bo przecież głosowali na nią w kontekście politycznym w jakim wówczas funkcjonowała. Głosowali na program partii, którą reprezentowała, na jej środowisko polityczne, wsparcie, jakie dostawała ze swojego zaplecza. Zawsze jest ten zgrzyt jak poseł zmienia po wyborach barwy partyjne. W Wielkiej Brytanii na przykład wiąże się to ze zdaniem mandatu i rozpisywane są wybory uzupełniające. Tam jednak panuje system jednomandatowy, no i praktyka polityczna jest zupełnie inna. Trudno sobie wyobrazić sytuację, że w Polsce jakikolwiek poseł czy senator zrzeknie się swojego mandatu…

Co leży u podstaw takiej decyzji?

Pani posłanka pisze:

Zwykle tego typu transfery to jest proste kupczenie. Transferowanym posłom obiecuje się stanowiska, funkcje, dodatkowe apanaże. Tutaj takiego bezpośredniego przełożenia nie widać w bliskiej perspektywie. Taka perspektywa otwiera się ewentualnie za 3 lata-po następnych wyborach parlamentarnych. U podstaw takiej decyzji mogły leżeć też osobiste, niespełnione ambicje w klubie Lewicy. Posłanka z drugiego garnituru stała się teraz pierwszoplanową postacią w Polska 2050. Tego typu motywacji nie można nie doceniać, bo ludźmi często kierują emocje.

Czy to spina się światopoglądowo?

Oczywiście, że nie spina się i nie ma dyskusji. Gill-Piątek odchodzi z formacji, która zdecydowanie popiera równość małżeńską dla osób LGBT, prawo do aborcji na żądanie. Szymon Hołownia zaś oferuje jedynie związki partnerskie oraz zakaz aborcji z kilkoma wyjątkami. Przecież to są sprawy fundamentalne! Spójność światopoglądowa zawsze leży u podstaw każdego ugrupowania politycznego, każdego ruchu społecznego. Wiara we wspólne idee, wartości to jest coś, co łączy ludzi pod wspólnym sztandarem od zawsze! Nie wierzę w to, że długo przetrwa związek, który opiera się tylko na realizacji konkretnych zadań. To jest zbyt cyniczne.

Ruch Szymona Hołowni nie ma jeszcze za sobą żadnej próby w postaci wyborów. Te dopiero za kilka lat. Miał być powiewem świeżości, tymczasem jego lider już wskoczył w stare i bardzo znoszone buty. Czy dojdzie w nich do Parlamentu? Zobaczymy. Na razie wślizgnął się tam tylnymi drzwiami.

Zdjęcie główne: fot. Hanna Gill-Piątek Krzysztof Śmiszek Agnieszka Dziemianowicz-Bąk Anna Żukowska Monika Falej Sejm 2019 by Adrian Grycuk na licencji Creativecommons

Zostaw pierwszy komentarz do "Jedna jaskółka WIOSNY nie czyni…"

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*