Hasztag #JakiWstyd, po debacie w Parlamencie Europejskim, robi furorę na Twitterze.

Parlament Europejski

O Polsce znowu głośno w Europie. Po raz kolejny mówią o naszym kraju, niestety, w kontekście w jakim nie chcielibyśmy występować. Niestety, padają słowa, po których twarz powinien oblewać rumieniec wstydu. Rządzących naszym krajem jednak to nie wzrusza. To źle, bo to wstyd, bo to duża wyrwa wizerunkowa i szkoda, które naprawiać będą nasze dzieci, a może i wnuki. Jesteśmy zgniłym jabłkiem w koszyku Europy.

Na temat sytuacji w Polski debatowano w Parlamencie Europejskim. Rozmawiano na temat praworządności w naszym kraju oraz o tzw. Uchwałach anty-LGBT. Szef Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE (LIBE), Juan Fernando Lopez Aguilar, przedstawił projekt raportu krytykujący stan praworządności w Polsce. Aguilar przypomniał, że to kolejna debata i rezolucja na temat Polski. Powiedział, że „Europa nie może się zgodzić, by rezolucje parlamentu, inicjatywy Komisji Europejskiej czy orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości były systematycznie ignorowane przez jakieś państwo Unii Europejskiej”.

Podczas poniedziałkowej debaty padło wiele ostrych słów pod adresem Polski. Reperkusje notorycznego ignorowania o którym mówił Aguilar mogą być dla naszego kraju bardzo kosztowne. W środę Parlament Europejski będzie głosował nad poprawkami, a nad całym dokumentem w czwartek.

Najlepiej charakter i atmosferę debaty oddają cytaty z wystąpień:

Juan Fernando Lopez Aguilar:

“Większość parlamentarna w Polsce przeprowadziła szybkie reformy instytucjonalne, nie oglądając się na nikogo i to oznacza istotne ryzyko dla całej Europy”.

Vera Jourova:

„Zawsze cieszymy się z reform wymiaru sprawiedliwości mających na celu poprawę jego skuteczności, ale kolejne zmiany nie powinny pogłębiać istniejących obaw dotyczących praworządności”.

„Komisja Europejska stanowczo potępia wszelkie formy dyskryminacji, przemocy i nienawiści wobec LGBT”.

„Musimy jasno powiedzieć, że środki unijne nie trafią do Polski, jeśli będą naruszane podstawowe prawa grup LGBTI”.

Andrzej Halicki:

„Nie ma zgody na to, aby władza dyskryminowała kogokolwiek w żadnym państwie europejskim. Jeżeli tak jest, to musimy w tej izbie mówić, że tak być nie może. Nie ma zgody na to, aby władza upartyjniała sądy i sama chciała być sądami w imię własnych interesów. Nie ma zgody na to, by zagrażać niezależności mediów tylko dlatego, że czyjaś opinia się władzy nie podoba. Nie ma także zgody na mowę nienawiści, a jeśli płyną słowa agresji z ust polityków najwyższego poziomu, to trzeba reagować”.

Birgit Sippel:

„Ostatnie miesiące wskazują jednoznacznie, że demokracja, praworządność, prawa podstawowe, to wszystko jest obojętne rządowi PiS. Nie ma już mowy od dawna o niezależności wymiaru sprawiedliwości, media są pod kontrolą PiS”.

„Jesteśmy świadkami kampanii nienawiści wobec osób w oparciu o ich tożsamość seksualną”.

Sophie in ’t Veld:

„Nie ma sensu już więcej mówić o dialogu z władzami w Warszawie. Polska przekracza jedną czerwoną linię za drugą, a strategia państw członkowskich polega na uspokajaniu”.

Terry Reintke:

„Możemy jasno powiedzieć, że nie mamy do czynienia tylko z systemowym zagrożeniem dla praworządności. To prawdziwy kryzys praworządności w samym centrum UE”.

Rządu Mateusza Morawieckiego broniła Helene Laporte:

„Art. 7 i procedura przeciw Polsce jest atakiem na suwerenność Polski”.

Oraz Patryk Jaki-od wczoraj główny bohater społeczności twitterowej:

„W państwa interpretacji praworządność w Polsce jest naruszana przez: po pierwsze przyjęcie ustawy antyterrorystycznej, mimo, że wiecie, że są podobne ustawy w innych państwach członkowskich. Po drugie: nominacja sędziów tak jak w Hiszpanii”.

„I w Hiszpanii wszystko jest cacy, a w Polsce jest “be”. To jest równość?”.

„Nie przeszkadza wam nowy pomnik Lenina w Niemczech, ale przeszkadza wam, że bronimy wartości rodzinnych w Polsce. Hańba, wstyd!”.

Jak zawsze rzecznik rządu, Piotr Mueller jak zwykle bagatelizował debatę w Parlamencie europejskim mówiąc, że „Jest po prostu zwykłą debatą parlamentarną. Ona nie ma znaczenia w sensie formalnym, nie powoduje żadnych skutków dla naszego kraju”.

Pytanie jednak brzmi: kiedy wreszcie skończy się cierpliwość i Unia Europejska przejdzie od słów do czynów i odczujemy skutki cwaniactwa i notorycznego łamania zasad obowiązujących w Europie?

Zostaw pierwszy komentarz do "Hasztag #JakiWstyd, po debacie w Parlamencie Europejskim, robi furorę na Twitterze."

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*