Rząd RP bez kobiet, czyli jak mężczyźni organizują nam świat.

emancypacja

Rząd zrekonstruował się bez kobiet (1!). To obrazek jak z “Opowieści podręcznej”, taki mamy klimat. To męski świat, świat Kaczyńskiego, Czarnka i Rydzyka.

Jedyna kobieta, w funkcji Ministra Rodziny i polityki Społecznej to Marlena Maląg. Symboliczne jest jakim resortem została obdarowana. Poważniejsze ministerstwa dzierżą panowie.

Zajmujemy ostatnie miejsce w Europie pod względem liczby kobiet w rządzie! Pomyśleć, że kiedyś, Premierem rządu RP była Hanna Suchocka.

To powinno na nowo ożywić dyskusję o parytetach. Czy parytety są potrzebne? I już widzę opinie święcie oburzonych, bo przecież kompetencje się liczą, a nie płeć…

A jakie kompetencje posiadają panowie ministrowie? Ano takie, że są zaufanymi ludźmi prezesa Kaczyńskiego.

Statystyki wskazują dobitnie, że kobiety są lepiej wykształcone, lojalne, pracowite, nastawione na współpracę no ale…Zawsze jest “ale”, choć tak naprawdę ta dyskusja mogła by się zamknąć w kwestiach światopoglądowych i stereotypach kulturowych.

Jaki Polki maja stosunek do parytetów? Z badań wynika, że aż 60 proc. uważa, że “parytety nie sprawią, że będzie równość”.

Przeciwnicy parytetów uznają, że przecież prawnych ograniczeń nie ma, że każda kobieta może swoich sił spróbować.

Nie ma prawnych ograniczeń, ale są nawyki, obyczaje i praktyki. Jeśli ktoś był wykluczany przez kilkaset lat z życia publicznego (kultury, polityki, nauki), to trudniej mu osiągnąć w tych dziedzinach sukces. To przecież oczywiste.

Gdyby nie system kwotowy, wprowadzony w 2011 roku i podpisany przez prezydenta Komorowskiego, co do reprezentacji kobiet na listach wyborczych do Parlamentu (35%), to więcej niż pewne, że listy byłyby zapełnione w 99% mężczyznami. Dzięki inicjatywie ruchu obywatelskiego Kongres Kobiet udało się wprowadzić tę regulację.

Często słyszymy, że polityka to męski świat. To mężczyźni tworzą politykę.

Owszem, tam gdzie potrzebna jest żmudna praca, często oddolna, to kobiety są mile widziane. Tam gdzie już są apanaże, to natychmiast na ich miejsce znajdują się mężczyźni (chociażby % zajmowane stanowiska: prezydentów miast, starostów, czy wójtów)

Warto podkreślić, że KWOTY są potrzebne do wspierania słabszych, ale nie intelektualnie i kompetencyjnie, ale tych, którzy mają mniej szans na udział w różnych dziedzinach życia publicznego.

W PiS-ie kobiety zawsze były traktowane jak przysłowiowe paprotki. Był czas “aniołków Kaczyńskiego”, później czasy Beaty Szydło, czy Beaty Kempy. Z punktu widzenia dbania o interesy kobiet jest to zupełnie bez znaczenia, gdyż te kobiety w rządzie były wrogami kobiet. Występowały przeciwko ich prawom, a nawet stały na stanowisku ograniczania ich.

Stereotypowe myślenie jest wszechobecne w polityce, a marginalizacja kobiet zjawiskiem powszechnym, od prawa do lewa.

Nawet na czele Lewicy stoi “trzech tenorów” ( Biedroń, Czarzasty, Zandberg). Kobiety za to często znajdują się w świetle fleszy, jeśli trzeba przeprosić publicznie, ocieplić wizerunek (jak chociażby słynne głosowanie za podwyżkami dla posłów).

Zmiana myślenia to proces długotrwały i bolesny. To kwestia przełamania sterotypowego myślenia. Do takich zmian są potrzebni mądrzy mężczyźni, bez kompleksów narcystycznych, bez problemów z ego. Tacy, którzy zechcą podzielić się władzą i uznać rolę kobiet, na równi ze sobą.

Jestem za wprowadzaniem tych regulacji systemowo. Tylko to pozwoli na złamanie monopolu władzy w życiu publicznym. Inaczej jeszcze wiele lat będziemy krajem rządzonym przez mężczyzn, gdzie mężczyźni tworzą nam prawo i występują w naszym imieniu.

Zostaw pierwszy komentarz do "Rząd RP bez kobiet, czyli jak mężczyźni organizują nam świat."

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*