40 lat temu SOLIDARNOŚĆ. Teraz SOLIDA-RNOŚĆ.

Solidarność

40 lat temu, 31 sierpnia 1980 roku bardziej zajmowało mnie to, że kończą się wakacje, a jutro będę szedł do kolejnej klasy. Jak przez mgłę tylko kojarzę usłyszane przypadkiem rozmowy rodziców i ich znajomych. Jak przez mgłę pamiętam wyrwane z kontekstu zdania, informacje o wydarzeniach, które miały miejsce tego dnia w Gdańsku. Pomimo, a może dzięki temu zamglonemu obrazowi z lat chłopięcych, czuję się świadkiem historii i nie ma we mnie zgody na to, co widziałem dzisiaj w Gdańsku w tym samym miejscu, które 40 lat temu było najważniejszym miejscem na Świecie.

O Porozumieniach Sierpniowych i powstaniu „Solidarności” dowiadywałem się i uczyłem później. Byłem wychowywany w kulcie tamtych wydarzeń, karmiłem się nimi i miałem za wzór. Dla mnie osobiście w historii są dwa wydarzenia, które przyprawiają o ciarki na plecach i są „święte”: Powstanie Warszawskie i Porozumienia Sierpniowe. Były to wydarzenia, które wpisywały się, wychowywały, karmiły taką duszę romantyczną. Przez całe swoje życie słuchałem, czytałem o sierpniu 1980. Wszystkie te historie, najpierw podsłuchiwane, gdy rozmawiali dorośli, później już oficjalnie opisywane, kształtowały mnie przez lata. Przez lata karmiłem wyobraźnię opowieściami o wydarzeniach sierpniowych i naiwnie sądziłem, że my, Polacy, jesteśmy tacy wspaniali, zjednoczeni gdy trzeba, że potrafimy wznieść się ponad podziały w jakiejś większej sprawie. Możemy kłócić się, opluwać, ale tylko do czasu. Bo przecież są rzeczy tak ważne, że nie można już dalej szarpać, że to wszystko, co mamy na co dzień, staje się nieważne i przerywamy-przynajmniej na jakiś czas.

Naiwność moja była wielka, o czym przekonałem się boleśnie po raz kolejny dzisiaj, oglądając różne obchody 40-lecia podpisania Porozumień Sierpniowych.

Najpierw o 10:00 rozpoczęły się obchody organizowane przez Europejskie Centrum Solidarności w których uczestniczyli m.in. Lech Wałęsa-były prezydent, ale przede wszystkim człowiek symbol, człowiek legenda, człowiek twarz tamtych wydarzeń, Tomasz Grodzki-marszałek Senatu RP.

O godzinie 15:00 rozpoczęły się kolejne obchody w których brali udział m.in. Andrzej Duda-prezydent RP i Mateusz Morawiecki-premier RP.

Nie chcę dziś pisać o przyczynach podziału, konfliktu. Nie teraz. Teraz chcę po prostu podzielić się osobistą refleksją, indywidualną złością, może nawet bólem, że tak to wyglądało. Jestem smutny, że po 40 latach, kiedy rodził się największy ruch, jaki zna współczesna historia, że po 40 latach, kiedy zaczął padać komunistyczny blok, nie możemy być razem tak jak wtedy. Wiem, że wówczas też wszystko nie było idealnie spójne, że wówczas też istniały podziały, ale można było być ponad to i chociaż na zewnątrz stanąć jak jeden mąż, murem.

Dziś wysyłamy w świat sygnał, że jesteśmy totalnie skłóceni. Czy ktoś we Francji, Niemczech, czy innym kraju, do którego dotrą te obrazki to zrozumie? Nie zrozumie. Dalej będzie sądził, że obalenie komunizmu rozpoczęło obalenie Muru Berlińskiego. Bo nawet my sami nie potrafimy wysłać w Świat jasnego, mocnego przekazu oraz informacji o tych wielkich chwilach sprzed 40 lat. Nie umiemy powiedzieć jasno, że to było największe wydarzenie w historii, jakie miało miejsce za życia większości z nas.

Chciałbym zakończyć nawiązaniem do słów Adama Mickiewicza, które przywołał dziś Mateusz Morawiecki, że „wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi”. Nie wiem jak premier, ale ja znam więcej niż to jedno zdanie, znam cały cytat, a co ważniejsze-znam jego interpretację…:

“Nasz naród jak lawa

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…”

Adam Mickiewicz, Dziady cz.III. Słowa wypowiedziane przez Piotra Wysockiego.

Zdjęcie główne: fot. Flickr; Solidarność – Obchody rocznicy Sierpnia 80 na licencji Creativecommons

Zostaw pierwszy komentarz do "40 lat temu SOLIDARNOŚĆ. Teraz SOLIDA-RNOŚĆ."

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*