Dziwne wybory, dziwna kampania, dziwne czasy.

Jesteśmy w trakcie najdziwniejszych wyborów od 1989 roku oraz mamy, praktycznie za sobą, najdziwniejszą kampanię wyborczą jaką pamiętam i oby taki scenariusz nigdy już się nie powtórzył.

Od początku była to chybiona inwestycja opozycji.

Wszystko przez koronawirusa i nieudolność połączoną z arogancją miłościwie nam panujących. Czy mogło być inaczej? Wyobrażam sobie takie scenariusze, że oto w chwili, kiedy piszę ten tekst mamy innego prezydenta-no więc mogło być inaczej. Czy mogło być lepiej? To zależy dla kogo. Dla panujących-moim zdaniem mogło być optymistyczniej. Dla opozycji-mogło być gorzej. Wyobrażam sobie, że te wybory mogły odbyć się w maju. Gdyby tak było, to teraz Andrzej Duda prawdopodobnie sprawowałby urząd w drugiej kadencji. Małgorzata Kidawa Błońska nie była przeciwnikiem zdolnym w najmniejszym stopniu podjąć walkę w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego. Nawet nie chodzi o jej deklarację o bojkocie i późniejsze wycofywanie się, bo wtedy słupek poparcia we wszystkich sondażach zaczął pikować. Od początku była to chybiona inwestycja opozycji. Nie jestem fanem wyścigów konnych, ale znawcy tematu mówią, iż od razu widać czy koń ma szansę na wygraną, czy też skazany jest z góry na porażkę. Małgorzata Kidawa nigdy nie miała szans i od początku to było dla mnie oczywiste.

Między innymi umiejętna gra polityczna Senatu sprawiła, że nastąpiła zmiana kandydata. Rafał Trzaskowski od dawna wydawał się jedynym sensownym wyborem. Uważałem jednak, że jego kolej dopiero nadejdzie przy okazji następnych wyborów. Czas jest jednak taki, że musiał dorosnąć do tych butów, które mu podano szybciej niż ktokolwiek, w tym pewnie on sam, przypuszczał. To gorzej dla rządzących, gorzej dla Andrzeja Dudy, który zyskał godnego przeciwnika. Kojarzy mi się to z walką bokserską, kiedy oto pięściarz ma zmierzyć się w lekkim sparingu ze średniej klasy bokserem i w ostatniej chwili wymieniają mu przeciwnika na takiego, który potrafi mocno dać w szczękę, a nawet powalić na deski.

Będą to bodajże najdroższe wybory w historii

Mijające wybory zapiszą w historii jeszcze jedną, niechlubną kartę. Będą to bodajże najdroższe wybory jakie kiedykolwiek zostały zorganizowane na Ziemi Polskiej! Już mamy około 70 milionów złotych wyrzuconych w błoto na druk niepotrzebnych kart do głosowania, a pozostałych kosztów nikt jeszcze nie policzył. Podejrzewam, że nie będą małe i będą to koszty ekstraordynaryjne, jak choćby środki do dezynfekcji, środki do ochrony osobistej, jednorazowe długopisy czy pakiety do głosowania korespondencyjnego. Nigdy wcześniej takich inwestycji nie poczyniono bo nie było, rzecz jasna, takiej potrzeby. Jeśli do tego dodamy koszty leczenia z koronawirusa chorych, którzy przywloką tę chorobę z komisji wyborczych – to mamy kolejne dziesiątki milionów, które trzeba będzie zapłacić za te wybory.

Ciąg dalszy artykułu na następnej stronie >>>

Zostaw pierwszy komentarz do "Dziwne wybory, dziwna kampania, dziwne czasy."

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*