Dziwne wybory, dziwna kampania, dziwne czasy.

To, co działo się podczas tzw. debaty telewizyjnej przejdzie do podręczników dziennikarstwa

Ta kampania wyborcza zapamiętana będzie również jako wyjątkowo plugawa i brutalna nagonka na jednego z kandydatów – Rafała Trzaskowskiego. Nigdy wcześniej (i oby nigdy w przyszłości) nie miało to miejsca! To, co działo się podczas tzw. debaty telewizyjnej przejdzie do podręczników dziennikarstwa, politologii i filozofii jako przykład wyjątkowej bezczelności, arogancji, stronniczości. Będzie to z pewnością case dla przyszłych pokoleń jak można wypaczyć i plwać na demokratyczne mechanizmy wyborcze i jak nie należy prowadzić tego typu programów. Patrzyłem na to przedstawienie z osłupieniem i zastanawiałem się czy ktoś nie dosypał mi czegoś do herbaty, którą popijałem, bo nie mogłem uwierzyć w to co widzę i słyszę. Telewizja rządowa co prawda przyzwyczaiła nas już do tego, że obiektywną nie jest, ale to co zadziało się tamtego wieczoru przeszło wszystko, co można było sobie wyobrazić lub przyśnić w najgorszym koszmarze.

No i z drugiej strony: promocja jednego kandydata przez telewizję, która z założenia powinna służyć każdemu, każdej opcji politycznej, grupie społecznej, wszystkim kandydatom na urząd Prezydenta. Coś niebywałego, że w każdym wydaniu Wiadomości czy innych programach informacyjnych, mieliśmy kilkuminutowe materiały wychwalające Andrzeja Dudę. Od lat telewizja jest telewizją rządową, a nie publiczną. Podobno do wszystkiego można przywyknąć, ale to nie jest prawda. Nigdy nie przywyknę i nigdy nie będzie mojej zgody na taką formułę telewizji z założenia publicznej. Dowiedziałem się za to, przy okazji niejako, jednej rzeczy, bo tkwiłem widać w błędzie dotychczas-że to PAD jest inicjatorem, pomysłodawcą i egzekutorem wszystkich zmian, reform, czy jak to nazwać, a nie poszczególne rządy PiS. W swojej naiwności sądziłem, że było odwrotnie…

Donald Trump namaszcza Andrzeja Dudę

Na koniec chciałbym przenieść się na moment za ocean do krainy mlekiem i miodem płynącej – Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, popularnie i w skrócie zwanymi USA. Oto jeden z kandydatów, broniący tytułu Championa, jedzie tam na spotkanie z przywódcą mocarstwa uwielbianego w Kraju nad Wisłą. Po co…? No właśnie: po co? Po obu stronach Wielkiej Wody wszyscy komentatorzy zadają sobie to pytanie. Chyba tylko po to, żeby zrobić sobie darmowy test na koronawirusa…Donald Trump namaszcza Andrzeja Dudę, wyrażając nadzieję, że ten wygra zbliżające się wybory. No i to życzenie wydaje się być prawdziwe, a nie tylko dyplomatyczną uprzejmością. Na szczęście nie on ostatecznie daje owo namaszczenie, ale Naród Polski., Suweren- jak kto woli.

Od jutra cisza wyborcza, więc i ja zamilknę na te 2 dni i wstrzymam oddech w oczekiwaniu na to, co wydarzy się w niedzielę. Dziwne, wybory, dziwna kampania…oby niedziela nie była Dziwną Niedzielą, Niedzielą Cudów przy urnach…

Zostaw pierwszy komentarz do "Dziwne wybory, dziwna kampania, dziwne czasy."

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie opublikowany.


*